W pracowni porozwieszał swoje
„W pracowni porozwieszał swoje akwarele i rysunki kredą głowy mężczyzn i kobiet z tych stron, których zadarte murzyńskie nosy, wielkie uszy i wystające żuchwy silnie uwydatniał, studia tkaczy schylonych nad krosnami, kobiety, w których ręku wirowało czółenko tkackie, chłopów przy sadzeniu kartofli. Zaprzyjaźnił się ze swym bratem — Korem. Zbudowali wspólnymi siłami szafę i zbierali przeróżne gniazda ptasie, mech, roślinki z wrzosowisk, czółenka tkackie, kołowrotki, kamionki na gorącą wodę do ogrzewania łóżek, narzędzia, stare czepki, drewniane saboty, statki używane przez wieśniaków — słowem wszystko, co
10 1asja życia
miało jakikolwiek związek z życiem chłopskim. W jednym z kątów pokoju zasadzili nawet drzewko.
Potem zabrał się. do roboty. Doszedł do wniosku, że bitumy, zarzucone w czasach ostatnich przez większość malarzy, użyczają jego barwom nasyconej głębi. Odkrył, że wystarczy położyć odrobinę żółtej farby, aby obok fioletowej lub liliowej sprawiała wrażenie jaskrawożółtej.
Poznał również, że izolacja jest pewnego rodzaju więzieniem.
W marcu jego ojciec, wracając z dalekiej wizyty u chorego dziecka, upadł nagle przed drzwiami plebanii. Gdy go Anna Kornelia znalazła, już nie żył. Pochowano go w ogrodzie obok starego kościółka. Theo przyjechał do domu na pogrzeb. Całą noc przesiedział z Vincentem w atelier, rozmawiając o sprawach rodzinnych, a potem o ich pracy.“(4)