Zestawiając fakt tej dziwnej
„Zestawiając fakt tej dziwnej ciszy z treścią odcyfrowanego rozkazu, a zwłaszcza tych jego ustępów, które dotyczyły Lwowa, powziąłem domysł, że zniszczony i ułamkowy tekst mógł pierwotnie zawierać nakaz odmarszu ku granicy również i dla garnizonu lwowskiego. W ramach tego przypuszczenia wszystko zdawało się wiązać w logiczną całość bój artyleryjski pod Lwowem, obserwowany przeze mnie poprzedniego wieczora, mógł oznaczać przebijanie się garnizonu na południe, a cisza panująca pod miastem stawała się o tyle zrozumiała, że Lwów mógł już być w ręku wroga.
Ostatecznie więc, w drodze eUminacji poszczególnych kolejnych rozwiązań, zatrzymałem się na decyzji wyrwania się z potrzasku i przejścia na tzw. małą wojnę, w oparciu o wielkie kompleksy lasów, ciągnących się w kierunku północnym aż do Zamojszczyzny. Jak już wspomniałem poprzednio, żywiłem nadzieję, że spotkam po drodze siły generała Szyllinga i generała Piskora, a co najmniej luźne nasze oddziały. Liczyłem, że po przedostaniu się w okolice czysto polskie uda mi się przetrwać do zimy i dobrze jeszcze dać się we znaki najeźdźcy.
„Mała wojna" wymaga lekkości i wielkiej ruchliwości wojska, które musi być zdolne do szybkich marszów wzdłuż bocznych i uciążliwych dróg, wzdłuż drożyn i ścieżek leśnych, a nawet do działań na przełaj, z czasowym porzuceniem wszelkich szlaków komunikacyjnych. Trzeba więc było powziąć nieuniknione postanowienie co do pozostałej jeszcze w naszym posiadaniu artylerii.“(1)